piątek, 29 lutego 2008

29 luty

Dziś jest wyjątkowe...bo zdarza się przecież tylko co cztery lata.
Dlatego wydawało mi się, że ten dzień będzie naprawdę specjalny (w sumie to jeszcze może być, bo przecież wciąż trwa!).
Myślałam, że może mój nieszczęsny uczeń dziś zadziwi mnie swoją angielszczyzną (w sumie to wciąż zadziwia mnie jej niski poziom), albo że mój niedoszły(?) kochanek(??) wreszcie dziś się opamięta i będzie błagał, a to o przebaczenie, a to o to bym zawsze i tylko jego była...no ale ma dziś popijawę z kumplami zatem wiem, że on na pewno niedoszły i żaden kochanek.
No i że z wyznań nici.

Hmm, może to właśnie magia tego dnia, że wreszcie to zrozumiałam?
Hip hip hurra!

Pora na wyzwania marca!

czwartek, 28 lutego 2008

Kartkówka

Mamy w przedpokoju taką tablicę, do której przyczepiamy rzeczy, które nas śmieszą.
Ostatnio doczepiłam do niej pewną kartkówkę

I am
You are
He/she/it is
We are
They are

You were

Iść - go went gone
Brać - take, taken
Oglądać - watch, watches
Brać
Kupować

To jest odmiana "to be" w czasie teraźniejszym i przeszłym plus formy czasowników.
To pisał chłopak, który chce zdać maturę z angielskiego...

Moi współlokatorzy mieli przy tym ubaw po pachy, ja niby też, choć był to trochę taki śmiech przez łzy. Bo to przecież nic innego jak dowód mojej pedagogicznej klęski.
Od połowy listopada nie jestem w żaden sposób zdolna zmusić tego chłopaka do opanowania najbardziej podstawowych rzeczy.
Ani prośbą, ani groźbą.

poniedziałek, 25 lutego 2008

Wiara i dylematy

Ciekawy artykuł czytałam w Newsweeku, o mcdonaldyzacji wiary.
Wierni mają tendencję do wybierania sobie tego co im w wierze odpowiada i odrzucają te punkty, które według nich, nie przystają do rzeczywistości.
Zatem seks przedmałżeński, antykoncepcja czy in vitro żadnym złem nie jest.

Pamiętam kiedyś pewną rozmowę z koleżankami. Było akurat przed Wielkanocą chyba, zatem wypłynął temat spowiedzi.
I dylemat, spowiadać się z tego seksu czy nie?
Ksiądz mówi, że to grzech, zatem trzeba, ale przecież jednym z warunków dobrej spowiedzi jest żal za grzechy a jakoś nie wyglądało by one tego kroku żałowały.
Czy spowiadały się z używania środków antykoncepcyjnych, tego nie wiem.

Może należałoby iść z duchem czasu i pewne rzeczy po postu zmienić? Dopasować do realiów? Gdy kiedyś małżeństwa zawierano między dziećmi to seks przedmałżeński faktycznie nie wchodził w rachubę, ale teraz?
Chyba ważniejsze żeby byli sobie wierni, prawda?
Że to tradycja i powinno zostać jak jest?
Kiedyś tradycyjnie ksiądz stał tyłem do wiernych i odprawiał mszę po łacinie, post obowiązywał także w Wigilię, zatem, jak widać, można jednak dokonywać zmian w zapisach.

Może czas dokonać następnych?

czwartek, 14 lutego 2008

Epopeja z fiskusem

Valentino i włoski urząd podatkowy wreszcie doszli do porozumienia i epopeja pt. "Valenty miga się od podatków" zostanie zakończona.
Włoch ma zapłacić jakąś zawrotna sumę (jako, że w każdym doniesieniu suma była przeliczana na inną walutę, ja się zgubiłam ile to ma być) i będzie po sprawie.
Nareszcie.
Bo nie powinno się wsiadać na te piekielne maszyny, które oni ujeżdżają, gdy się nie jest w pełni skupionym.
Co ciekawe jednak, Vale złożył też deklaracje, że ... wraca z Londynu i przeprowadza się do Włoch. Można by pomyśleć, że po tym co mu włoski fiskus zgotował, to chłopak powinien wiać z kraju na jakiś podatkowy raj i robić wszystko by uznano, że NAPRAWDĘ tam mieszka.
A jednak nie.
Ciekawe czy ci, którzy go jakiś czas temu odsądzali (nawet z ambon) od czci i wiary, będą w stanie wymamrotać choćby "przepraszam".
Błędy się każdemu zdarzają, od zwykłego zaniedbania poprzez zaufanie nie tym osobom, którym się powinno ufać, ale przyznanie się do błędu i poniesienie jego konsekwencji, to dopiero sztuka.

PS. Żółty tulipan to bardzo, ale to bardzo wdzięcznie wyglądający kwiat, a oliwka o zapachu piżma wprost hipnotyzuje zapachem. Pod warunkiem, że lubi się zdecydowane i dalekie od delikatnych, zapachy...

środa, 13 lutego 2008

Walentynki

Atak Czerwonych Serduszek rozpoczęty, słowem, Walentynki bliżej niż dalej.
Ponoć ulubiony dzień wszystkich zakochanych, choć jak się słyszy "o rety...co w tym roku mam zrobić?", to można zwątpić.
Z pewnością jeden z tych dni, które dają do wiwatu niektórym singlom.
A jaki będzie dla mnie?
Żółty.

Nie spędzę ich ani na romantycznej kolacji (ew. kandydat siedzi nad morzem, poza tym, jako, że jeszcze nie zdążyliśmy pewnej kwestii omówić, zatem nie wiem czy w ogóle przyszłoby mu to do głowy), ani w kinie (tłuuuumy!!!). Właściwie to nie wiem co będę robić, ale na pewno sporo będę myśleć tego dnia o ... pewnym Walentym.
O jego imieninach i urodzinach, które zamierzam uczcić kupując sobie dwa żółte tulipany.

Zakupu żółtej bluzki nijak nie planowałam, samo wyszło, ale że akurat cena była przystępna a i żółty wydaje się być kolorem tej wiosny, który to na dodatek jest jednym z nielicznych, który mi pasuje, postanowiłam ją wziąć.
Można uznać, że sama zrobiłam sobie prezent.

Może wypiję za wszystkie moje miłostki?
W sumie...
Za zdrowie wszystkich chłopaków, których kochałam!

Zdrówko!