czwartek, 14 lutego 2008

Epopeja z fiskusem

Valentino i włoski urząd podatkowy wreszcie doszli do porozumienia i epopeja pt. "Valenty miga się od podatków" zostanie zakończona.
Włoch ma zapłacić jakąś zawrotna sumę (jako, że w każdym doniesieniu suma była przeliczana na inną walutę, ja się zgubiłam ile to ma być) i będzie po sprawie.
Nareszcie.
Bo nie powinno się wsiadać na te piekielne maszyny, które oni ujeżdżają, gdy się nie jest w pełni skupionym.
Co ciekawe jednak, Vale złożył też deklaracje, że ... wraca z Londynu i przeprowadza się do Włoch. Można by pomyśleć, że po tym co mu włoski fiskus zgotował, to chłopak powinien wiać z kraju na jakiś podatkowy raj i robić wszystko by uznano, że NAPRAWDĘ tam mieszka.
A jednak nie.
Ciekawe czy ci, którzy go jakiś czas temu odsądzali (nawet z ambon) od czci i wiary, będą w stanie wymamrotać choćby "przepraszam".
Błędy się każdemu zdarzają, od zwykłego zaniedbania poprzez zaufanie nie tym osobom, którym się powinno ufać, ale przyznanie się do błędu i poniesienie jego konsekwencji, to dopiero sztuka.

PS. Żółty tulipan to bardzo, ale to bardzo wdzięcznie wyglądający kwiat, a oliwka o zapachu piżma wprost hipnotyzuje zapachem. Pod warunkiem, że lubi się zdecydowane i dalekie od delikatnych, zapachy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz