Ostatnio W. podrzucił mi następujący link
I zburzył mi nim spokój ducha.
Spokoju nie dało mi zastanawianie się do kogo ta kampania jest skierowana. I wymyśliłam!
Jest ona przede wszystkim skierowana do osób, którym podobają się nagie, kobiece ciała.
Zaczynam podziwiać diabelski spryt ludzi z Peta. Pytanie - jak rozebrać tyle gwiazd, wywiesić te plakaty i nie być posądzonym o epatowanie nagością? Dopisać jakieś hasełko, typu "ratujmy zwierzątka" i viola! Ba, gwiazdy pewnie same będą się zgłaszać, by pozować! Genialne.
Przecież walka o prawa milusińskich dobrze wygląda w CV, no i zawsze to spokojne sumienie, że coś się robi dla planety. A że to "coś" to tylko pozowanie nago do plakatu? Szczegół.
Tylko, że mam już serdecznie dość rozebranych pań reklamujących dosłownie wszystko. Zaczynam tęsknić za czasami kiedy nagość jednak była jakimś tabu i dzięki temu miała jakąkolwiek wartość.
Kolejne pytanie - kto dziś kupuje futro? Ten, który marznie w klimacie zbliżonym do tego, panującego w naszym kraju. Przy czym musi być zamożny, bo futro nie jest tanie. Ale jak je już ma, to nie marznie podczas długich codziennych spacerów do pracy lub czekaniu na przystanku.
Jasne...
Jeśli kogoś stać na futro, to nie chodzi, tylko jeździ własnym samochodem, więc i tak mu futro nie jest potrzebne, bo nie marznie na przystankach.
Zatem... do kogo ta kampania jest skierowana? Kogo autorzy chcieli przekonać do innych okryć wierzchnich? Bogatych mieszkańców Kalifornii albo innych ciepłych stanów? Tych, którzy nie znają zim ze śniegiem i temperaturami -15 stopni za dnia?
Co więcej, z kampanii dowiedziałam się, że nie tylko noszenie futra jest złe, wełna też jest na cenzurowanym, tak samo jak bryczki.
Zaczynam obawiać się jedzenia jaj i produktów mlecznych. Amatorzy oscypków i innych serów do Was też piszę!
Zwierzaki nie mają generalnie z nami łatwo. Hodujemy je, by je zjeść i obrać ze skóry lub futra. Jeśli już to robimy, to chociaż róbmy to sprawnie, bez zadawania im dodatkowego cierpienia. Nie wierzę w globalne przejście na wegetarianizm tak samo jak nie wierzę w to, że wszyscy przerzucą się nagle na bawełnę (czy ona na pewno też nie jest jeszcze passe?) albo inne "przyjazne" tkaniny. Zamiast wymagać niemożliwego, może lepiej skupić się na poprawie tego, co jest?
niedziela, 27 lutego 2011
niedziela, 6 lutego 2011
Pytania bez odpowiedzi
Czasem zdarzają się rzeczy, które trudno wyjaśnić racjonalnie - rozum się gubi, logika zawodzi, a brzytwa Ockhama okazuje się tępa.
1. Skąd na chodnikach tyle psich kup?! Odwilż po długim okresie ze śniegiem dosłania jakże śmierdzącą i pardon "gównianą" prawdę o leniwych właścicielach psów. Zawsze się zastanawiam, czy jakby mu ten pies narobił w jego mieszkaniu na dywan w pokoju, to też zostawiłby to tak, licząc, że samo się sprzątnie? Strach się bać, jakby wyglądały chodniki, gdyby zima trwała u nas z jakieś pół roku...
2. Gdzie podziały się autobusy linii 405 z godziny 7:54? Rozumiem, że rozkład jazdy to raczej wskazówka niż sztywny harmonogram, więc spóźnienia nie byłyby niczym dziwnym. Ale one regularnie nie przyjeżdżały. Podejrzewałam, że spadały z wiaduktu w głębokie rowy na tamtejszej budowie. Szarówka kryła to nieszczęście przed oczami postronnych, a śnieg grzebał szczątki autobusu. Czekałam tylko na dramatyczne nagłówki w gazetach o makabrycznym odkryciu na budowie po roztopach. O tych wszystkich piętrzących się tam zaginionych autobusach z 7:52. Ale przyszły roztopy, śnieg zniknął, a dół okazał się pusty... Masowe porwania przez kosmitów? Dziura w czasoprzestrzeni, która otwiera się w jednym miejscu o konkretnej porze - czyli akurat wtedy, by pochłonąć bezbronnych pasażerów, zmierzających do Poznania?
3. Dlaczego ktoś nie posłuchał ludowej mądrości, że lepsze jest wrogiem dobrego i podjął się podregulowania sygnalizacji świetlnej? Kiedyś była w miarę sensowna, teraz to jakiś koszmar. Obok siebie mam do czynienia z istną choinką - pieszy stoi, bo ma czerwone, a kierowca ma zielone, żółte czerwone, żółte, zielone, żółte, czerwone. Dopiero potem zapala się zielone dla pieszego. Chyba się jeszcze taki nie urodził, który potrafiłby odpowiedzieć na pytanie, o co w tym chodzi.
4. Dlaczego papier toaletowy kończy się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie? Jeszcze przed chwilą był, a nagle puf! nie ma.
5. Jak często krasnoludki wymieniają filtry w dzbankach? Nikt z domowników się nie przyznaje, że filtr zmienił, a wskaźnik upiera się, że ma nowy wkład.
6. Dlaczego środki komunikacji miejskiej zawsze spóźniają się, gdy są bardzo potrzebne, a są o czasie (albo nawet ciut szybciej), gdy akurat mogłyby się spóźnić tę minutę czy dwie?
1. Skąd na chodnikach tyle psich kup?! Odwilż po długim okresie ze śniegiem dosłania jakże śmierdzącą i pardon "gównianą" prawdę o leniwych właścicielach psów. Zawsze się zastanawiam, czy jakby mu ten pies narobił w jego mieszkaniu na dywan w pokoju, to też zostawiłby to tak, licząc, że samo się sprzątnie? Strach się bać, jakby wyglądały chodniki, gdyby zima trwała u nas z jakieś pół roku...
2. Gdzie podziały się autobusy linii 405 z godziny 7:54? Rozumiem, że rozkład jazdy to raczej wskazówka niż sztywny harmonogram, więc spóźnienia nie byłyby niczym dziwnym. Ale one regularnie nie przyjeżdżały. Podejrzewałam, że spadały z wiaduktu w głębokie rowy na tamtejszej budowie. Szarówka kryła to nieszczęście przed oczami postronnych, a śnieg grzebał szczątki autobusu. Czekałam tylko na dramatyczne nagłówki w gazetach o makabrycznym odkryciu na budowie po roztopach. O tych wszystkich piętrzących się tam zaginionych autobusach z 7:52. Ale przyszły roztopy, śnieg zniknął, a dół okazał się pusty... Masowe porwania przez kosmitów? Dziura w czasoprzestrzeni, która otwiera się w jednym miejscu o konkretnej porze - czyli akurat wtedy, by pochłonąć bezbronnych pasażerów, zmierzających do Poznania?
3. Dlaczego ktoś nie posłuchał ludowej mądrości, że lepsze jest wrogiem dobrego i podjął się podregulowania sygnalizacji świetlnej? Kiedyś była w miarę sensowna, teraz to jakiś koszmar. Obok siebie mam do czynienia z istną choinką - pieszy stoi, bo ma czerwone, a kierowca ma zielone, żółte czerwone, żółte, zielone, żółte, czerwone. Dopiero potem zapala się zielone dla pieszego. Chyba się jeszcze taki nie urodził, który potrafiłby odpowiedzieć na pytanie, o co w tym chodzi.
4. Dlaczego papier toaletowy kończy się zawsze w najmniej oczekiwanym momencie? Jeszcze przed chwilą był, a nagle puf! nie ma.
5. Jak często krasnoludki wymieniają filtry w dzbankach? Nikt z domowników się nie przyznaje, że filtr zmienił, a wskaźnik upiera się, że ma nowy wkład.
6. Dlaczego środki komunikacji miejskiej zawsze spóźniają się, gdy są bardzo potrzebne, a są o czasie (albo nawet ciut szybciej), gdy akurat mogłyby się spóźnić tę minutę czy dwie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)