niedziela, 27 lutego 2011

Lepiej chodzić nago niż w futrze?

Ostatnio W. podrzucił mi następujący link
I zburzył mi nim spokój ducha.

Spokoju nie dało mi zastanawianie się do kogo ta kampania jest skierowana. I wymyśliłam!
Jest ona przede wszystkim skierowana do osób, którym podobają się nagie, kobiece ciała.
Zaczynam podziwiać diabelski spryt ludzi z Peta. Pytanie - jak rozebrać tyle gwiazd, wywiesić te plakaty i nie być posądzonym o epatowanie nagością? Dopisać jakieś hasełko, typu "ratujmy zwierzątka" i viola! Ba, gwiazdy pewnie same będą się zgłaszać, by pozować! Genialne.
Przecież walka o prawa milusińskich dobrze wygląda w CV, no i zawsze to spokojne sumienie, że coś się robi dla planety. A że to "coś" to tylko pozowanie nago do plakatu? Szczegół.

Tylko, że mam już serdecznie dość rozebranych pań reklamujących dosłownie wszystko. Zaczynam tęsknić za czasami kiedy nagość jednak była jakimś tabu i dzięki temu miała jakąkolwiek wartość.

Kolejne pytanie - kto dziś kupuje futro? Ten, który marznie w klimacie zbliżonym do tego, panującego w naszym kraju. Przy czym musi być zamożny, bo futro nie jest tanie. Ale jak je już ma, to nie marznie podczas długich codziennych spacerów do pracy lub czekaniu na przystanku.
Jasne...
Jeśli kogoś stać na futro, to nie chodzi, tylko jeździ własnym samochodem, więc i tak mu futro nie jest potrzebne, bo nie marznie na przystankach.

Zatem... do kogo ta kampania jest skierowana? Kogo autorzy chcieli przekonać do innych okryć wierzchnich? Bogatych mieszkańców Kalifornii albo innych ciepłych stanów? Tych, którzy nie znają zim ze śniegiem i temperaturami -15 stopni za dnia?

Co więcej, z kampanii dowiedziałam się, że nie tylko noszenie futra jest złe, wełna też jest na cenzurowanym, tak samo jak bryczki.
Zaczynam obawiać się jedzenia jaj i produktów mlecznych. Amatorzy oscypków i innych serów do Was też piszę!

Zwierzaki nie mają generalnie z nami łatwo. Hodujemy je, by je zjeść i obrać ze skóry lub futra. Jeśli już to robimy, to chociaż róbmy to sprawnie, bez zadawania im dodatkowego cierpienia. Nie wierzę w globalne przejście na wegetarianizm tak samo jak nie wierzę w to, że wszyscy przerzucą się nagle na bawełnę (czy ona na pewno też nie jest jeszcze passe?) albo inne "przyjazne" tkaniny. Zamiast wymagać niemożliwego, może lepiej skupić się na poprawie tego, co jest?

4 komentarze:

  1. "Zatem... do kogo ta kampania jest skierowana? Kogo autorzy chcieli przekonać do innych okryć wierzchnich? Bogatych mieszkańców Kalifornii albo innych ciepłych stanów? Tych, którzy nie znają zim ze śniegiem i temperaturami -15 stopni za dnia?"

    Oj, nie, nie, nie. Zapomniała Pani o mieszkańcach Syberii, koczownikach z Mongolii i tych którzy odziedziczyli futra po babciach.

    Mogłaś dać zdjęcie z bryczkami i wełną. One miażdżą swą głupotą.

    W.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie wiem do kogo jest skierowana ta kampania... ale czy poparcia nie ma od producentów futer sztucznych, tu już mam mniej wątpliwości...
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiem kiedy mi marzec i kwiecień przeleciał. Ale obiecuję poprawę. :)

    OdpowiedzUsuń