wtorek, 9 marca 2010

RPG

Jestem...

...Szarą Strażniczką. Ostatnią z Couslandów z Wysokoża. Mam ważne zadanie. Muszę powstrzymać Plagę, zło, które podniosło swój plugawy łeb. Dokonam tego za wszelką cenę, nawet jeśli potem kraj zostanie spustoszony przez wojnę domową albo nieudolne rządy.
Nie obchodzi mnie to.
Moja rodzina została zdradzona, bo ktoś chciał więcej władzy. Nikt nie stanął w ich obronie. W tamtej chwili wiele rzeczy straciło sens. Napędza mnie pragnienie zemsty i zadanie. Powstrzymanie Plagi. Nie pisałam się na tę misję, nie chciałam być Strażniczką. Zmusiły mnie okoliczności. Została nas tylko dwójka, a ten użalający się nad sobą mazgaj nie podoła zadaniu sam.
Uratuję Ferelden od mrocznych pomiotów i doprowadzę do jego upadku z powodu słabych rządów.
To będzie moja zemsta.

...Molly Shepard. Komandor. Różnie na mnie mówią - "Rzeźnik Torfanu", albo "Bohaterka Galaktyki". Zabawne, bo oba miana dostałam za to samo - za posłanie wielu istot na śmierć w imię wyższej konieczności. Rada mogła szybciej dać wiarę moim słowom. Nie chcieli wierzyć w powrót Żniwiarzy dopóki jeden z nich nie zniszczył statku z nimi na pokładzie. Mogłam wydać rozkaz osłaniania ich, ale wtedy nie mogłabym skupić się na ostrzale wroga.
Najpierw Rada dokonała swego wyboru, potem nadeszła moja kolej.
Nie, nie zrobiłam tego, żeby wzmocnić pozycję ludzi. Uważałam, że wtedy to była jedynie słuszna decyzja, nawet jeśli wydaje się dyskusyjna.
Dlatego jestem wciąż potrzebna. Ponieważ potrafię zacisnąć szczęki i iść dalej kiedy rozsądek każe zawrócić. Mam misję. Cholernie trudną misję i potrzebuję pomocy największych skurczybyków, żeby ją wypełnić. Muszą mi ufać, a ja muszę być pewna, że kiedy zrobi się naprawdę gorąco, oni mnie nie zostawią.

...tieflingiem. Żadnym diabelstwem, bo skąd pewność kogo mam w rodzinie? Nie jestem zbyt ufna. Gdyby ci wszyscy wokół wiedzieli, co naprawdę umiem... nie czuliby się zbyt swobodnie w moim towarzystwie. Nie chcę żeby się denerwowali, wolę, żeby mieli mnie za nieszkodliwą. To takie łatwe do osiągnięcia. I wygodne. Wystarczy nie mówić wszystkiego. Nie muszę nawet kłamać zbyt często. Oni wszyscy zwyczajnie słyszą to, co chcą usłyszeć. Reszta ich nie obchodzi.
Naiwni. Myślą, że trochę blachy albo znajomość magicznych sztuczek ich ochroni. A potem wracają z podkulonymi ogonami, albo trzeba wzywać kapłana, żeby ich wskrzesił.
Bohaterowie od siedmiu boleści.

...sobą?