Atak Czerwonych Serduszek rozpoczęty, słowem, Walentynki bliżej niż dalej.
Ponoć ulubiony dzień wszystkich zakochanych, choć jak się słyszy "o rety...co w tym roku mam zrobić?", to można zwątpić.
Z pewnością jeden z tych dni, które dają do wiwatu niektórym singlom.
A jaki będzie dla mnie?
Żółty.
Nie spędzę ich ani na romantycznej kolacji (ew. kandydat siedzi nad morzem, poza tym, jako, że jeszcze nie zdążyliśmy pewnej kwestii omówić, zatem nie wiem czy w ogóle przyszłoby mu to do głowy), ani w kinie (tłuuuumy!!!). Właściwie to nie wiem co będę robić, ale na pewno sporo będę myśleć tego dnia o ... pewnym Walentym.
O jego imieninach i urodzinach, które zamierzam uczcić kupując sobie dwa żółte tulipany.
Zakupu żółtej bluzki nijak nie planowałam, samo wyszło, ale że akurat cena była przystępna a i żółty wydaje się być kolorem tej wiosny, który to na dodatek jest jednym z nielicznych, który mi pasuje, postanowiłam ją wziąć.
Można uznać, że sama zrobiłam sobie prezent.
Może wypiję za wszystkie moje miłostki?
W sumie...
Za zdrowie wszystkich chłopaków, których kochałam!
Zdrówko!
środa, 13 lutego 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz