czwartek, 19 maja 2011

Pułapki językowe

Strasznie długo zabierałam się za tę notatkę. Ale wreszcie się zabrałam, a wszystko zaczęło się od wpisu zaprzyjaźnionej Władczyni Księgarni o błędach dotyczących mylenia znaczenia "bynajmniej" i "przynajmniej".

Wiele zaskakujących rzeczy zdarza mi się widzieć i choć to jest kolejny raz, kiedy ktoś zwraca uwagę, że te dwa słowa są ze sobą nagminnie mylone, to nigdy nie zdarzyło mi się tego usłyszeć/zobaczyć na własne oczy. Tak przy okazji to ciekawa jestem o jakim to hicie wydawniczym mowa, Droga Władczyni.

Ale chciałam przede wszystkim wspomnieć o tym, co zauważyłam przy okazji przeglądania różności na Onecie podczas porannej herbaty. Otóż jedna pani na blogu (tłumaczka jak się okazało) opisywała jak bardzo denerwuje ją, gdy ktoś pisze do niej mejla i zaczyna od "witam". 90% mejli, które otrzymuję tak się właśnie zaczynają.

Od razu przypomniała mi się moja psorka, która twierdziła, że wita tylko gospodarz, a ktoś pojawiający się w mojej skrzynce mejlowej z pewnością takowym nie jest. Zatem jeśli już musi być jakiś nagłówek to niech to nawet będzie "dzień dobry", ale nie "witam".

Nie wiem ile razy obiecywałam sobie, że nie będę czytała komentarzy pod wpisami na tym portalu, ale i tak musiałam zerknąć. Co tam się działo... Babeczce dostało się, że się nie zna, że się wymądrza i w ogóle czepia, bo przecież wszyscy do siebie piszą mejle, zaczynając od "witam" i nikt nikomu nie zwrócił uwagi że to błąd... bla bla bla. Wiele osób używa też sformułowania "w międzyczasie" i "póki co", jak również "poszłem" i "weszłem". Czy też należy od razu zakładać, że są poprawne?

1 komentarz:

  1. Hm, oburzyłam się bardzo... ale szczerze mówiąc nie pamiętam już co miałam wówczas w łapkach. Podejrzewam, że wertowałam jakiegoś nowego Cobena, czy coś pokrewnego.
    Cóż, z błędami jest tak (stety, czy nie), że nagminnie popełniane wejdą wcześniej czy później w kanon. "Witam" w mailu, chyba już można uznać za akceptowalne (choć fakt, tłumaczenia pani tłumaczki [sic!] trafiają do przekonania).
    "Póki co" to mowa potoczna, o czym wypada pamiętać, niemniej nie widzę przeszkód dla stosowania.
    Zaś w "międzyczasie"... hmm, no cóż, ja po prostu ten zwrot uwielbiam :torba:
    A te dwa ostatnie... to pan Bałtroczyk tłumaczył zasadę użycia *chichot*

    OdpowiedzUsuń