Porost nie oczekuje wiele. Trochę słońca, troszkę wody i skrawek powierzchni, której można się trzymać. Nie jest okazały, nie kwitnie tysiącami kolorów i nie pachnie odurzająco. To tylko taki mały, zielonkawy kleks.
Porost nie narzeka, choć czasem zdarza mu się zastanowić, jakby to było, być okazałą, zieloną rośliną. Dumnie prężyć się do słońca i zachwycać barwą. Częściej jednak myśli o własnym wzroście, gwałtownej (w granicach rozsądku) ekspansji, która pozwoli zająć mu co najmniej pół kamienia albo sztachety.
Czasem w sąsiedztwie porostu pojawiają się rośliny dobrze mu znane. Opowiadają z przejęciem o intensywnej fotosyntezie i ekspansji na nowe terytoria. Szczegółowo omawiają nowe łodyżki i listki, tudzież kto z kim jaki pyłek wymienił. A porost słucha i tak jakoś szarzeje nieco. I nagle czuje lekkie ukłucie, jakby go ziarnko piasku uwierało. Ale kłucie narasta i narasta. Porost szarzeje jeszcze bardziej, więdnie z lekka i ucieka, zanim kiełkująca zazdrość zapuści korzenie i wyrośnie w zawiść.
Porost wstydzi się tego, co poczuł. Przecież ta bujna roślinność, to jego dobrzy znajomi! Wredne igiełki nie powinny się były pojawić. Męczony wyrzutami sumienia porost przyjmuje nawet mniej wody i słońca. Poszarzały, wystawia swe rachityczne ciałko na działanie zmiennych warunków atmosferycznych.
I tak pewnie trwałby, samobiczując się na swój porostowy sposób, gdyby nie pojawiły się na jego drodze grzyby - dorodne o pięknych kapeluszach. Grzyby, które także nie dostają zbyt wiele. Pochyliły swe imponujące kapelusze nad porostem i powiedziały mu coś, co musiał usłyszeć. Nie był już więcej poszarzały i zwiędły. Uspokoił się i ... robił swoje, czekając na swój moment.
środa, 17 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
O przepraszam! Porosty potrzebują więcej niż głupie kwiatki. Rosną tam gdzie mogą i tam gdzie chcą, a mało jest miejsc gdzie chcą. Musi być ładnie i czysto. Porost nic na to nie może poradzić, musi czekać aż takie miejsce samo się nasunie, a że jest ich coraz mniej...
OdpowiedzUsuńJeśli porost owi się poszczęści, znajdzie swoje miejsce w parku to wiecznie będzie ładny, nie będzie wiądł, ni gubił liści, zawsze będzie dzielnie trwał i godnie wyglądał, nie to co kwiatki obok. A że kwiatków jest więcej? Pcheł też jest więcej niż kotów. I komarów. Ale czy ktoś się zachwyca komarami? Pchłami? A kotami lub porostami?
Zawsze zwracam uwagę na ładny porost.
W
P.S. Co grzyb powiedział?
Zawsze zachwycam się kotami. Szczególnie tą futrzastą rodzinką z podwórka obok.
OdpowiedzUsuńTo, co porost usłyszał jest tylko dla jego zielonkawych uszu.
Przemyślana obserwacja natury? :)
OdpowiedzUsuńPodjarani swoją intensywną fotosyntezą, splendorem swoich kolorów i determinacją zajmowania nowych terytoriów.
OdpowiedzUsuńJak ja nimi wszystkimi gardzę...
Jak bardzo ja im współczuję...
Nie trzymam kciuków za porosta, bo wiem że jest pewniakiem, i nie zadowala się byle czym.
Aczkolwiek ciekawi mnie, chociaż się domyślam, co mu szepnął grzybek :D
Mocne, głębokie, prawdziwe, ludzkie. Więcej takich tekstów poprosz ^^