W wakacje widziałam taki oto obrazek: pod wielki, bardzo piękny dom podjechał wielki, bardzo ładny samochód. Za kierownicą siedział dojrzały pan, obok niego pani w takim samym wieku. Gdy zatrzymali się przed bramą, drzwi od strony pasażerki się otworzyły i pani dziarsko skoczyła ją otwierać, podczas gdy pan cierpliwie czekał za kierownicą. Gdy już wrota stały otworem, przejechał przez nie, zamknięcie ich zostawiając pani.
Mój tato zaśmiał się złośliwie, mówiąc, że takiego modelu pilota do bramy to jeszcze nie widział. Mama mu zawtórowała i dodała, że drzwi do samochodu pewnie jej otwiera, ale do bramy to sam się już nie ruszy. Przyznałam im rację i zapomniałam o całej sprawie...
... dopóki sama nie zostałam poproszona o otwarcie bramy. A nawet dwóch. Wyskoczyłam jak na sprężynie, by walczyć ze sztabami i wtedy przypomniałam sobie tamtą scenkę z gór.
Niby zostałam poproszona i pewnie mogłabym odmówić (ha, jestem wtedy ciekawa miny kierowcy!), ale... wypada to, skoro już mnie podwozi? I tu pojawia się paradoks - kierowca to często dżentelmen, który drzwi pasażerce otworzy, nawiewy wyreguluje, żeby nie marzła, ba, spokojnie jechać będzie, żeby fryzury czy też samopoczucia nie popsuć. A przed domem i tak zmieni ją w pilota do bramy.
Pik-pik!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Takie dwie dwa urządzenia do otwierania bramy to 35 tras Nowa Sól Poznań... O ile fizycznie da się je zamontować.
OdpowiedzUsuńW każdym razie przeczytałem i wyciągnąłem wnioski. Już Ci nie będę otwierał drzwi, nosił toreb, ogrzewał swym ramieniem/kurtką/bluzą kiedy będzie zimno. W końcu równouprawnienie, nie?
+ nie będę oddawał ostatnich kawałków mięsa i swojej kołdry!
OdpowiedzUsuńOjej. :)
OdpowiedzUsuńNo!
OdpowiedzUsuń*zamienia popcorn Jaykoba na suszoną żurawinę i mu podjada*
OdpowiedzUsuń*Chwali się Ani, że ma surową rybę z dżemem oraz ośmiornicę z miodem i ją (Tą z mniejszą ilością macek) odciąga od Jaya.*
OdpowiedzUsuńjako, że nie lubię samochodów to poszedłbym na pieszo, bacząc, żeby ów "pilot" za bardzo nie zmarzł i po prostu otworzył furtkę....
OdpowiedzUsuń