W szkole powinien być nowy przedmiot, mianowicie "dyskusja". Doszłam do takiego wniosku, obserwując forum dyskusyjne.
Niemalże każdy temat, w którym pojawiały się ciekawe pomysły, najczęściej kończył się jedną wielką awanturą. Smutne to.
Często widzę coś takiego:
1. "Gra X jest do bani!"
2. "Mnie się podobała, bo miała to, to i tamto."
1. "A ja uważam, że jest do bani i jest gupia i w ogóle ma cienką fabułe! Ale to moja skromna opinia i nie musisz się z nią zgadzać."
Za używanie zwrotu "to tylko moja skromna opinia" powinien być od razu ban za obrażanie inteligencji czytającego. Bo niby czyja ma być?
Brakuje jeszcze opcji "na temat gustów się nie dyskutuje".
Skoro tak, to po co zakładać temat, który do gustu nawiązuje? Uważam, że powinno się o upodobaniach dyskutować o ile da się. Poziom "lubienia" i "podobania się" jest różny. Niektóre rzeczy są oczywiste i nie wymagają dopełnienia. "Lubię czerwony" - to jest przykład "lubienia" z którym trudno polemizować. Mogę to rozszerzyć i próbować uzasadnić - Lubię czerwony, bo ładnie kontrastuje i dodaje kolorytu, ale czy naprawdę cokolwiek to zmienia? Z kolei stwierdzenie, że lubię literaturę Philipa Dicka, za paranoiczny klimat i gorzkie obserwacje natury ludzkiej, jest czymś, z czym już można podyskutować.
W przytoczonym przez mnie przykładzie z grą do bani razi mnie jeszcze jedno - napastliwy charakter wypowiedzi. Jest tyle sposobów, by swoją niechęć wyrazić dużo spokojniej. Zupełnie jak w tym starym dowcipie, że "dyplomacja to umiejętność powiedzenia komuś `spierdalaj` w taki sposób, żeby poczuł podniecenie na myśl o czekającej go podróży." I jak prowadzić dyskusję w takich warunkach, kiedy zamiast konkretów, są puste słowa? Bo niby czemu coś jest do bani? Co wpłynęło na tak słabą ocenę?
W odpowiedzi pada najczęściej kolejna litania wypełniaczy, które mają nadać powagi i ważności wypowiedzi. Czytanie ich męczy.
Skoro tak trudno jest spokojnie rozmawiać o rzeczach błahych, to jak można dyskutować o tematach trudnych?
Nie chcę oglądać (w życiu czy w TV) ludzi, którzy obrzucają się wyzwiskami i plotą trzy po trzy. Chcę słyszeć sensownie prowadzoną dyskusję, dlatego jeszcze raz proszę - niech ktoś wprowadzi taki przedmiot do szkół!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Jay, owo forum nie potrzebuje Bóg wie jakich zmian. Mam wpływ na to, co tam się dzieje i korzystam z tego. Nie wiem, jak jest na forach o których wspomniałeś, ale mimo wszystko uważam, że "u nas" wcale nie jest źle i zadymiarze są szybko uspokajani.
OdpowiedzUsuńPrzykłady o których pisałam, są tylko ilustracją pewnego zjawiska. Może to dzieci Neo jak mówisz, może zwyczajni krzykacze, nie wiem.
Mówisz jeszcze o ilości, a nie o jakości. To nie tak. Wiesz z kim masz do czynienia dopiero jak ten ktoś się odezwie.
W każdym razie czekam na Twój wpis. Może sobie wtedy przy tej okazji podyskutujemy. :>
Niesamowicie lubię Anię. Bliżej temu do (za przeproszeniem) Dicka, czy czerwonego?
OdpowiedzUsuńAnonimie Drogi, wydaje mi się, że Twojemu stwierdzeniu bliżej jednak do Dicka niż czerwonego. Bo to jednak można w jakiś sposób uzasadnić. :)
OdpowiedzUsuń