Ona: Kochanie, musimy porozmawiać.
On: Co takiego skarbie?
Ona: Mam wrażenie, że zmieniłeś się.
On (rozbawiony): Zmieniłem?
Ona: Wydajesz się być taki... zdystansowany. Pochłonięty swoimi sprawami. Po prostu... zimny.
On: Przesadzasz. Nic się wcale takiego nie dzieje.
Ona: No jak to nie? Kiedy próbuję się do ciebie przytulić, wykręcasz się zmęczeniem. Kiedyś tak nie było.
On (lekko poirytowany): Ależ o czym ty mówisz?! Wiesz dobrze, że naprawdę mam sporo na głowie.
Ona: W ogóle przestałeś mnie zauważać. Nie wiem, czy w ogóle cię jeszcze interesuję...
On (uspokajająco): Jak możesz tak mówić. No chodź tu bliżej.
Ona: Kocham cię.
On: Ja ciebie też.
Ona: Kochanie... chyba nie jesteśmy sami. Te trzy dwunogi gapią się nas...
On: Szlag by to... zero prywatności...
1: Patrzcie na te koty! Tam na dachu!
2: O, jak się tulą do siebie!
3: Jakie one słodkie!
2: Patrzcie jak na nas patrzą, ale mają śmieszne miny.
1: No i sobie poszły...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Widok z okna. ;)
OdpowiedzUsuńJaykob, wcale nie biedne. Dach z drutem kolczastym wcale nie jest romantycznym miejscem, ani tym bardziej dobrym na... bezpieczny seks.
OdpowiedzUsuńW
Nie każdy dach tam tak wygląda. Już tak nie demonizuj mojego podwórka!
OdpowiedzUsuńNie demonizuję Twojego podwórka. Tylko somsiadów... ;)
OdpowiedzUsuńW
Blog mi się zaciął i nie wyświetla niczego nowego :(
OdpowiedzUsuńW