poniedziałek, 17 maja 2010

Nowy-stary smak?

"Chcesz spróbować"? - jak kusicielka, potrząsa foliową saszetką.
Przygryzam wargę, nie jestem do końca zdecydowana. Ale ta saszetka wygląda tak zachęcająco...
Biorę.
Potrząsam saszetką, żeby proszek opadł na dno, następnie ostrożnie ją otwieram.
Ślinię czubek palca i delikatnie dotykam proszku. Jego cieniutka warstwa zostaje mi na skórze.
Ostrożnie, żeby nie zgubić ani odrobinki, podnoszę palec do ust. Przymykam lekko oczy, smakując proszek.
To nie jest TEN smak.

Nowy vibovit to jednak już nie to samo co kiedyś.

3 komentarze:

  1. I dlaczego? No dlaczego? Bo razem smakuje lepiej. Pokarało Cię za ćpanie w samotności :P

    W(tak, ten W)


    P.S. Wreszcie coś bardzo dobrze napisane (a nie tylko dobrze, jak ostatnio się zdarzało).

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ćpałam" z dilerką, więc wcale nie w samotności. :]

    OdpowiedzUsuń
  3. Phi. Z dilerką to prawie jak picie z lustrem, choć dobrze, że przynajmniej nie z delirką.


    Na początku lat 90 piłem po raz pierwszy Fantę. W Tunezji. W Polsce jej jeszcze nie było. Ale była dobra. Ta która pojawiła się później nad Odrą już tak dobra nie była, a ta obecna nie jest już, aż tak dobra, aby dało się ją wypić. Będę się upierał, że obecna naprawdę zrobiła się paskudna, a nie jest to "czar wspomnień" (w sumie ciekawy temat na dłuższy blogowpis czy to co było zawsze jest lepsze, czy może żyjemy w czasach w których to co było naprawdę było lepsze, bo teraz, jak nigdy, liczy się masowa, tania i szybka produkcja?).


    Oczywiście W,
    lub nie oczywiście, ale W

    OdpowiedzUsuń