A: Dlaczego się tym interesujesz?
B: Bo to interesujące.
A: OK, ale co sprawia, że to takie pasjonujące?
B: ??
Jeśli mówię, że znam jakiś język, to muszę umieć w nim mówić. Lepiej gorzej, ale muszę. Dlatego moi uczniowie są bezustannie zachęcani do rozmowy. To młodzi ludzie, najczęściej z liceum. Co może ich zajmować? Szkoła, przyjaciele, muzyka, filmy, gry komputerowe.
Sporo tego, prawda?
Schody zaczynają się, gdy proszę ich o rozwinięcie tematu. Jaki film zachwycił Cię ostatnio? Dlaczego akurat ten?
Dwa zdania.
Najczęściej tylko tyle słyszę w odpowiedzi.
Skoro nie wypaliło z hobby, próbowałam z innymi tematami. Ogólnymi na początek.
Odpowiedzi były podobne. To straszne. Bo w końcu ileż mogę wymyślać pytań dodatkowych? Ileż mogę ich ciągnąć za ten język?
Może mnie nie lubią i nie chcą ze mną rozmawiać? Może się wstydzą?
A może nie mają mi nic ciekawego do powiedzenia?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Tez sie z tym spotkalem, jest kilka sposobnosci by temu zaradzic.
OdpowiedzUsuńPodstawowe pytanie jest takie, czy uczen nie ma przypadkiem zbyt ubogiego zasobu slownictwa? Czesto jest tak, ze uczen wie co chce powiedziec, ale "brakuje" mu wyrazu, albo musi wykorzystac oklepane slowko i wtedy woli nic nie mowic.
Ucznia trzeba zmotywowac do szerszej wypowiedzi. Powinno sie tak dobierac nie tylko tematy zajec ale i metody ich przedstawienia, by uczen sam chcial sie udzielic. Filmy, muzyka, to juz sztampa.
Na praktykach mialem rekordowa aktywnosc kiedy powiedzialem "ponoc pilka nozna to sport dla huliganow i idiotow", "twoj telefon to rupiec, moj jest lepszy, zobacz" - i nadziwic sie nie moglem jakie specjalistyczne slownictwo uczniowe potrafia. Czasem posilkowali sie slowami polskimi, pytajac jak to po angielsku jest. Trzeba sie z nimi czasem podraznic
Dzięki za poradę, będę musiała to wypróbować. Oby tylko nie skończyło się tym, że się całkiem zamkną w sobie i w ogóle nie będą chcieli do mnie odezwać. :)
OdpowiedzUsuń