wtorek, 3 listopada 2009

Z pamiętnika anonimowej hostessy

Całkiem fajne to wdzianko. Ładne i w takim twarzowym kolorze. Szkoda tylko, że takie kuse i żadnego żakietu albo choćby kurteczki do tego. Pogoda wcale nie jest taka letnia.
Uśmiech. I kolejny. I jeszcze jeden. Teraz może drugi profil?
Powinnam dostać dodatek za pracę w szkodliwych warunkach. I wcale nie mam na myśli przemarznięcia, czy miliardów bakterii na mojej skórze pozostawionych przez dziwnie spocone dłonie innych.
Ta lampa błyskowa to mnie chyba oślepi na amen.
Hostessy i mężczyźni.
Wydawać by się mogło, że powinna być między nami idealna harmonia. My mamy być olśniewające i zachęcać do kupna produktu, a oni mają dać się zachęcić.
Tylko kto naprawdę zwraca uwagę dla kogo pracujemy?
Gdy widzę te ich uśmieszki, te oczka rozbiegane... a jeszcze jacy bezczelni potrafią być!
Raz słyszałam jak jeden kolo zwrócił uwagę innemu, który akurat zajęty był fotografowaniem mojej koleżanki, że nie uchwyci głowy.
Wiecie co ten fotograf od siedmiu boleści mu odpowiedział?
Że twarz go nie interesuje.
W ten oto sposób, ten, zdawałoby się kulturalny i inteligentny mężczyzna zredukował moją koleżankę do biustu i krótkiej spódniczki.
Z takim podejściem to nic dziwnego, że jedyny kontakt z dziewczynami to ma kiedy odpali komputer, albo kupi sobie kolorową gazetkę.
Oby ci pypcie na dłoni wyrosły, nieudaczniku jeden!
Z dziewczynami też nie jest lekko.
Ich taksujące spojrzenia prawie palą żywym ogniem. No co mogę poradzić, że jestem wyższa, szczuplejsza, mam większy i jędrniejszy biust? Że po prostu jestem ładna, a nie jak wy, jedna z drugą ukrywające swoje figury w ubraniach zupełnie do nich nie pasujących? Z lustra naprawdę łatwo się korzysta, trzeba tylko chcieć!
Te usta zaciśnięte, te burknięcia, kiedy ich chłopaki zapatrzą się o nanosekundę za długo.
Nic tak nie poprawia samopoczucia jak zazdrość w oczach innej.
Jeszcze tylko parę godzin...
Czy mam czas za dwa tygodnie?
Jasne.
A jaki uniform dostanę?

1 komentarz: