poniedziałek, 16 lutego 2009

"Valentinki"

Moi Państwo, Walentynki obchodzę dziś.
Tak, 16 lutego, to żadne przeoczenie z mojej strony.
Dziś są urodziny Valentino Rossiego, zatem data całkiem akuratna.
Brakuje mi jeszcze żółtego tulipana, ale pracuję nad tym.

Ostatnio pisałam, że mam się nie zapalać i wierzcie mi moi Państwo, próbuję z całych sił. Zdmuchuję każdą iskrę, która mogłaby nieopacznie wszcząć pożar. Gdy dni dłuższe i słońce coraz śmielej wychodzi zza ciężkich chmur, bardzo łatwo o taką skrę. Wystarczy wspomnieć fragment rozmowy i potwór straszliwy, nadpobudliwa wyobraźnia zaraz dopisuje dalszy ciąg. Chyba, że na czas uda mi się ten ognik zadeptać. Bywa jednak, że zarzewie małego pożaru zostanie i lont tli się i tli, dymiąc okrutnie czarną i duszącą strużką dymu. Dym ten gryzący, oczy od niego łzawią i musi mieć jakieś dziwne mieszanki bo i na nastrój wpływa. Nie tylko nagle świat w ciemnych barwach widać, ale i samopoczucie takie kijowe.

Przydałoby się jakieś wietrzysko do odpędzenia tego dymu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz