Ostatnie dni spowodowały, że pokusiłam się o sformułowanie następujących praw:
1. Nie zakładaj, że jeśli zostaniesz o coś poproszona, to od razu oznacza, że faktycznie Ty masz to zrobić. To dopiero wstęp do dalszego przetargu, jak się później okaże.
2. Nie zakładaj, że to co Tobie wydaje się oczywiste, będzie tak samo oczywiste dla innych.
3. Tym bardziej nie zakładaj, że osoba, która pchnęła Cię w maliny (celowo omijam słowo "wpuścić", bo chyba(?) nie było to zagranie celowe ze strony tej osoby), spróbuje potem, choć odrobinę, sytuację wyprostować. Raczej spodziewaj się ciosu w plecy o wartości 10k6 + szansa na trafienie krytyczne. ("Bo ja myślałem, że się podzielicie..." -> przy okazji ponownie przypomnij sobie treść drugiego prawa!)
4. Czegokolwiek byś nie robiła i tak zawsze będziesz wszystkiemu winna.
Wniosek? Czas najwyższy przestać się starać i przejmować skoro, i tak zawsze d**a z tyłu, jak to mówi mądrość ludowa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz