sobota, 27 grudnia 2008

Nasza wspólna radość

Ostatnio w przedświątecznym Newsweeku przeczytałam ciekawy artykuł pani Lisy Miller o małżeństwach homoseksualnych. (angielski tekst dostępny tutaj, polski dostępny jest chyba tylko w wydaniu papierowym)

Hierarchowie Kościoła twierdzą, że nie mogą się zgodzić na takie małżeństwa, gdyż Biblia mówi, iż jest to związek tylko między mężczyzną a kobietą.
Jednak p. Miller, podpierając się przykładami, pokazuje, że tak naprawdę Biblia na ten temat mówi bardzo mało.
Albo bardzo mętnie.
Zauważa jednak ciekawą prawidłowość.
W Księdze Kapłańskiej, o ile mnie pamięć nie myli, są dokładne opisy prawidłowych sposobów składania ofiar z gołębi czy kóz.
Dziś nie praktykujemy składania ofiar, ale p. Miller pyta, dlaczego zatem omijamy fragmenty tak skrupulatnie opisane a koncentrujemy się na tym co "drobnym druczkiem"?
Wskazuje jeszcze jedną ciekawą rzecz.
Opisuje małżeństwo Abrahama. Gdy jego żona nie mogła dać mu potomka, zachęcała go by sypiał ze służącą. A co z "nie cudzołóż"?

Wszystkie powyższe przykłady są ze Starego Testamentu i ktoś mógłby słusznie zarzucić, że my, katolicy, opieramy się na Nowym Testamencie.
Jezus nie był żonaty.
Proszę wymienić imiona żon apostołów?

Wiara to coś nieuchwytnego.
Święte księgi tłumaczą pewne meandry, podpowiadają co i kiedy czynić, wciąż jednak są spisywane przez ludzi będących "niewolnikami" swoich czasów.
Wierzymy, że ci ludzie, podczas spisywania byli natchnienie Duchem Świętym, a jednocześnie uczula się nas, że nie można odczytywać Pisma dosłownie (stworzenie świata w 7 dni?).
Wierzę, że chrześcijaństwo to wiara ludzi uciskanych, którzy szukali pocieszenia. Uczy się nas, że nie powinniśmy odwracać się od wszystkich tych, którzy nie są akceptowani przez ogół, mamy wyciągnąć do nich rękę i zapewniać ich, że nie są sami.
Mamy okazywać miłosierdzie.

Najlepszego w Nowym Roku, w razie gdybym niczego już nie dopisała w grudniu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz