Podnoszę wzrok znad kolejnego zdania, w którym roi się od błędów. To nic, że czas teraźniejszy ciągły wałkuję z moim młodziutkim uczniem już od miesiąca a on dalej zapomina o "is" albo "are". Albo jest mu wszystko jedno czy w zdaniu jest "książka" czy "książki". W każdym razie, nie komentowałam tego w żaden sposób, spokojnie poprawiałam błędy. Nagle podnoszę głowę i widzę zaczerwienione i załzawione oczy, lekko opuchniętą twarz.
W pierwszej chwili pytam czy ma katar choć dobrze wiem, że to nie katar.
Doprowadziłam chłopca do płaczu, choć wcale nie miałam takiego zamiaru.
Naprawdę.
Tylko sprawdzałam mu zadanie. Owszem miał masę błędów, ale jedyną "karą" za to było przepisanie tych zdań z uwzględnieniem moich poprawek.
Nijak też nie czyniłam żadnych zgryźliwych komentarzy.
Sprawdzałam mu zadanie domowe jak zwykle.
Choć potem okazało się, że łzy może jednak nie były wywołane stanem wiedzy, tylko... przegranym zakładem.
Polski jest cudnym językiem, w którym jeśli chcemy zadać pytanie używamy magicznego słówka "czy". Żeby zadać pytanie po angielsku trzeba się już trochę bardziej natrudzić. I mojemu uczniowi zadałam zdania do przetłumaczenia z nieszczęsnym "czy". "Czy lubisz...?" Założył się z babcią o 100zł, że tym "czy" będzie "is".
Niestety tym razem chodziło o "do".
Resztę już znacie.
Zatem może jednak to nie kosa-nauczycielka wywołała te łzy tylko chudszy (i to o ile!) portfel.
Przy okazji, dobiega powoli koniec konferencja nt. zmian klimatu. Zapowiadano, że będzie strasznie, że będzie jedna wielka katastrofa komunikacyjna, no, że istny Armageddon tu będzie.
Nic z tych rzeczy. Zupełnie jakby się nic nie działo.
Za wyjątkiem większej liczby policjantów.
Jak nagle wszyscy karnie stoją na czerwonym świetle!
Nikt nie przebiega, nikt się nie wyrywa. Normalnie przykładni obywatele.
A mi stuknęła ćwiartka.
I z tego miejsca wszystkim bardzo dziękuję za piękne życzenia.
Gdy nagle dostaje się tak potężny zastrzyk pozytywnej energii to stwierdzam, że urodziny mogłabym mieć codziennie.
Raz jeszcze dzięki za pamięć, życzenia i kwiaty.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz