czwartek, 6 listopada 2008

Zębate i włochate

Ostatnio, trochę pod wpływem pewnego enigmatycznego znajomego, kupiłam książkę "Wampiry i wilkołaki. Źródła, historia, legendy od antyku do współczesności" pana Erberto Petola. Jeszcze jej nie skończyłam bo lekturę należy szanować i nie pożerać na jedno posiedzenie.

W każdym razie podczas czytania tego opracowania naszły mnie pewne przemyślenia.
Pierwsza z nich jest taka, że mężczyźni to się chyba w głębi duszy kobiet boją.
Pierwsze zapisy o demonach atakujących ludzi czy to wysysających z nich krew pojawiają się za czasów sumeryjskich. Nie opisują może przystojnego acz bladego jegomościa ze skłonnością do dziewczęcej krwi ale demona nocy.
Demona płci żeńskiej.
Mimo wszystko zaskoczyło mnie to.
Myślałam, że mężczyźni (bo to w końcu mężczyźni spisywali te mity) najbardziej mogli obawiać się innych mężczyzn.
A jednak wygląda, że bardziej obawiali się tych pozornie słabszych, kobiet.
Czyżby ukryta mizoginia?
Wtedy przypomniałam sobie pewne zdarzenie. Jakiś czas temu na forum pojawił się temat o feminizmie. Ogólnie dyskusji merytorycznej było tam mało za to sporo było wynurzeń młodych chłopców o tym jakie to kobiety/dziewczyny są wstrętne, okropne i w ogóle fe. Uwielbiam kiedy rozmówca przytacza tylko same drastyczne argumenty na poparcie swojej tezy, ot tworzy sobie taki solidny mur, który nie pozwala ni na krztynę zwątpić mu w to w co wierzy. W każdym razie czytając to co mieli oni do powiedzenia, cały czas miałam ochotę zadać jedno pytanie "Która ci tak za skórę zalazła i czym?".
Kto wie, czy za tworzenie się pierwszych wierzeń w wampiry i inne złe stwory nie odpowiadają właśnie podobni tym chłopcom?
Ale to nie wszystko co mnie zafrapowało. Także w ciekawy sposób zostały przedstawione wilkołaki.
Jeśli to mężczyzna jest w nie zmieniony to najczęściej jest to dobry władca (albo po prostu dobry człowiek) na którego zły urok rzuciła podstępna żona. Po wielu perypetiach dobry król odzyskuje swoją postać a zła żona dostaje na co zasługuje. Jeśli z kolei to kobieta jest wilkołakiem to jest najczęściej dość bezmyślnym stworem i jest zawsze zła. Wszelkie opowieści w których bohater odcina łapę wilkołakowi kończą się tym, że łapa zmienia się w kobiecą rękę.
To, że w wilkołaki zmieniają dobrych ludzi czarownice to szczegół.

Może jednak to nie tyle mizoginizm przejawia się w tych opowieściach, tylko idąc śladem dra Freuda.... niezaspokojony popęd płciowy? Zwykła chcica, która nie mogąc znaleźć ujścia, nakazuje rozładowanie emocji w inny sposób.
Czemu tak sądzę? Zaintrygował mnie fakt, że te żeńskie demony nocy są nie tylko zachłanne na krew (nośnik życia) ale i ... na spermę. Miały się te demony kryć czy to w pościeli albo pojawiać się, kiedy nasienie nie trafiało do miejsca przeznaczenia (czyt. pochwy żony). Kiedy wreszcie pokazały się straszydła płci męskiej to jakoś średnio były one zainteresowane bałamuceniem niewiast.
Dracula wg. Brama Stokera ze swoim uwodzicielskim wdziękiem pojawił się dużo później. Niektórzy zastanawiają się czy aby pocałunek wampira nie jest alegorią aktu płciowego ale... pytanie które mi się nasuwa to do kogo ten obraz bardziej przemawia, czy do mężczyzny czy jednak kobiety? Przystojny, nieszczęśliwie zakochany, trochę dziki mężczyzna, który czaruje swym wdziękiem? Bardziej mi to wygląda na kobiecą fantazję inspirowaną bohaterem romantycznym (np. takiego jak "Giaur" z powieści Byrona).
W każdym razie tworzenie dość wyraźnej opozycji "my, dobrzy choć zaklęci mężczyźni" i "wy, złe, wredne kobiety" każe mi się zastanowić czy ta niechęć nie jest faktycznie wywołana jakimiś niespełnionymi pragnieniami.
Że teraz ja popadam w wynaturzenia z rodzaju "spiskowa teoria dziejów"? Cóż...
To ja może wrócę do lektury.

1 komentarz:

  1. Która? A ta taka jedna... *niby to przypadkiem pokazuje na Sexy-Witch*

    OdpowiedzUsuń