niedziela, 19 października 2008

Strachy na lachy

Martwię się o swoją młodziutką uczennicę.
Najpierw czytałam z nią specjalnie dostosowaną do jej wieku "Legendę Sleepy Hollow" (czyli "Jeźdźca bez głowy"), potem bajkę o Ripie Van Winkle by okrasić to jedną krótką historyjką o duchach.
Ostatnio dostała zadanie by opisać swoje wymarzone przyjęcie urodzinowe.
Na ścianach plastikowe nietoperze i czarno białe balony, upiorna muzyka i takowe tańce, lektura strasznych opowieści i na koniec projekcja horrorów.
Mam czuć się winna?

4 komentarze:

  1. *chichot*Takie czasy po prostu ;) Zabrakło tylko wspólnego pocięcia się, przy tej upiornej muzyce.

    OdpowiedzUsuń
  2. Xune, ale moja uczennica to nie żadne młodociane emo. To następne pokolenie wiedźm, a one się nie tną!:)

    OdpowiedzUsuń
  3. E tam jak ona jest laska jak Ty to ją przyuczaj, a nie się martwisz! Więcej nam takich potrzeba! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ps. ruszyłem dalej z wypracowaniem, ale bzduuury xD

    OdpowiedzUsuń