niedziela, 26 października 2008

Krajobraz po weselu

Tydzień minął, zatem mam już dystans do tego co było.

I garść spostrzeżeń.

Panowie, słuchajcie mnie proszę uważnie, a nuż napiszę coś co może się Wam przyda w przyszłości!
Wiadomo nie od dziś, że masowe imprezy rodzinne to świetne miejsce by także poznać znajomych państwa młodych.
To jak już się będziecie w tańcu zapoznawać jedna prośba, nie przybliżajcie twarzy do twarzy tej drugiej osoby. Trzymajcie twarz na dystans. Na jaki? Polecam metodę "na sowę", czyli kiedy nagle zaczynacie zezować na tę drugą osobę to znak, że jesteście za blisko!
Niektórym zezowanie naprawdę przeszkadza...
Odczuwam dyskomfort gdy widzę twarz partnera zredukowaną do jednego oka. Jak chcę się pośmiać ze śmiesznego wyglądu to idę do gabinetu luster.
A od ciągłego odsuwania się można nabawić się bólu karku.
Dwudniowego.
Zatem, trzymajcie dystans! A jeśli chcecie się przytulic to nie czółko do czółka tylko policzek do policzka jeśli już!
I żadnego uwieszania się na partnerce. Wierzę, że ci co wyżsi mają problem natury takiej, że muszą się mocno składać nad partnerką, ale... kochani, jak powiedzieliście "a" i wystartowaliście do niskiej dziewczyny to trzymajcie fason!
Ręce.
Mimo wszystko nie wypada badać wypukłości tylnych przy pierwszym czy drugim tańcu.
Szczególnie kiedy na schodach stoją dzieci.
Kojarzycie sceny z filmów, kiedy to bardzo-uwodzicielski-mężczyzna dotyka policzka kobiety i przesuwa po nim palcem w sposób-ultra-uwodzicielski a panna patrzy na niego pełnym uwielbienia wzrokiem?
Jeśli nie masz hipnotyzującego spojrzenia Johnnego Deppa a panna ma wiedźmowate poczucie humoru możesz usłyszeć, żebyś nie ścierał jej makijażu.
Uwaga! Bo to co robicie potem może mieć wpływ na dalszy przebieg zabawy!
Jeśli sympatycznie roześmiejecie się i natychmiast zabierzecie rękę dodając jakiś uroczy komplement (choć nie jest to wymagane) to zabawa będzie trwać dalej.
Jeśli z kolei walniecie tyradę "Jaki makijaż! Przecież najważniejsze to co w sercu bla bla bla" to... może być różnie.
Oczywiście, w pełni zgadzam się z twierdzeniem, że piękno jest niewidoczne dla oczu, albo, że jest w oku patrzącego itede itepe. Ale kiedy jest się na imprezie o podwyższonej randze (czyt. wesele) i spędziło się masę czasu na dopracowaniu czy to fryzury czy to makijażu to taka uwaga może podziałać jak płachta na byka. Tym bardziej, że od razu nasuwa pytanie, czy delikwent podszedł bo dojrzał "piękno mego serca" (nie wnikam jak je dojrzał jak mnie nie zna, a i dekolt nie był też zbyt głęboki by miał je dojrzeć dosłownie) czy jednak dlatego, że miałam makijażem podkreśloną głębię swego hipnotyzującego zielonego spojrzenia.
A, komplementy typu "masz piękne oczy/usta/uszy/wstaw-część-twarzy-bądź-ciała" z pewnością bywają prawdziwe. Ale trzeba je umieć powiedzieć (pomijam tu wypadki jak wmawianie mi, że "mam zniewalające błękitne spojrzenie"), chodzi o efekt, bo jakby nie patrzeć, są to frazy tak wyświechtane, że już bardziej nie można. Oryginalność Panowie, oryginalność!
A może by tak powiedzieć, że kiedy się śmiejesz to masz takie wesołe iskierki w oczach, że chcę cię cały czas rozśmieszać by je widzieć.
No dobra, może trochę wydumane, ale chociaż mam to wrażenie, że się odrobinę wysilił.
I rzecz ostatnia, całowanie.
Jeśli partnerka będzie po namiętnym pocałunku zastanawiała się gdzie te zostawiła chusteczkę, żeby obetrzeć twarz to jest źle.
Ślina śmierdzi, nie oszukujmy się.
Ślina palacza tym bardziej, zatem na czas całowania zero palenia!
Jeśli partnerka zapowiada, że nie zostaje do końca zabawy z przyczyn takich jak zmęczenie chociażby, należy to uszanować. Oczywiście należy spytać się czy życzyłaby sobie kolejnego spotkania i wymienić się numerami telefonu. W żadnym wypadku nie należy uderzać w dramatyczny ton, że "więcej się nie zobaczymy, zostań!" albo co, bo można usłyszeć w odpowiedzi, że za to jakie wspomnienia piękne zostaną. Strzelenia focha po tej uwadze jest absolutnie zakazane bo wskazuje na totalny brak poczucia humoru i zastanawia partnerkę czy aby na pewno z partnerem wszystko dobrze, bo od czego są telefony?
Na koniec, parę uwag odnośnie powrotu.
Niektórzy miewają chorobę lokomocyjną i całą drogę modlą się tylko o to by wysiąść z metalowej puszki.
Osoba taka, gdy już wysiądzie, oddycha głęboko i dochodzi do siebie.
Nawet nie ważcie się próbować jej wtedy całować w cokolwiek innego jak policzek! A najlepiej w ogóle nie próbujcie.

Tyle spostrzeżeń.
A sama impreza była rewelacyjna!

1 komentarz: