piątek, 10 października 2008

And all that... sex?

Poniższy wpis będzie w całości albo w znacznym stopniu poświęcony temu bardziej fizycznemu aspektowi życia, zatem Ci z Was, którzy nie mają ochoty o tym czytać, mają jeszcze okazję przenieść się gdziekolwiek.

Ostatni dzwonek.

Jeśli wciąż tu jesteś, to znaczy, że chcesz.
No dobra.

Co może być dobrym prezentem na wieczór panieński?
Jakikolwiek drobiazg w wydaniu fallicznym?
Z pewnością.
Fikuśna bielizna, którą należy zakładać z instrukcją obsługi?
Może zdać egzamin.
Instrukcja obsługi czyli jakakolwiek Kamasutra albo inne techniki masażu, które doprowadzą to drugie na szczyty rozkoszy?
To się przyda.

Kupiłam ilustrowany przewodnik po wybranych pozycjach. Ładnie i schludnie wydana książeczka, estetyczne zdjęcia.
Wygląda ok.
Musiałam przejrzeć tę książkę.
Wiedzy nigdy za wiele prawda?
Napis informujący o 52 pozycjach jest trochę na wyrost (raczej kilka podstawowych a potem wariacje), ale opisy ciekawe.
I tak przy "Garbie Wielbłąda", czy też może "Krowie na wypasie", ups, nie, to nie było tak, ale na pewno było coś z krową w tytule, opis dał mi trochę do myślenia.
Partnerka po prostu wypina się do partnera a ten "ma ekscytujący widok jej narządów płciowych".
O cholera.

Postanowiłam spytać o to pewnego znajomego. Uroczy facet, który potrafi rozprawiać o seksie ze swadą i z aż zadziwiającą lekkością. Stwierdził, że opis prawdę rzecze i spytał od razu czy mnie nie podnieca widok nagiego mężczyzny. No jasne, ale jakby mi tak majtał się specjalnie przed oczami to nie wiem czy moje podniecenie nie uszłoby ze mnie jak powietrze z przekłutego balonu. To usłyszałam, że to pewnie dlatego, bo my kobiety mamy ładniejsze narządy.
Co innego mogłam zrobić jak tylko się zgodzić?

Męski umysł to zagadka.
Niby mężczyzna to istota prosta w obsłudze bo przecież wiadomo o czym myślą co, zapomniałam, 30 sekund? Na pewno było to dość często...
Ale sposób w jaki o tym myślą zdumiewa mnie niezmiernie.
Przyszło mi do głowy, że hentaje albo inne filmiki "przyrodnicze" czynią jednak trochę szkody w ich sposobie postrzegania kobiety.
Panowie, gładziutkie to są młode dziewczynki i radzę to zapamiętać.
Albo widok kochających się dwóch tudzież większej liczby kobiet.
Bo to niby zawsze widok ładniejszy no i w myśl przysłowia, że dwie głowy to nie to co jedna... to i dwie kobiety to nie to co jedna.
Albo jakoś tak.
W pewnym momencie naszej rozmowy zrobiło mi się trochę przykro bo pomyślałam, że oto za każdym razem, gdy jakiś mężczyzna spogląda na mnie "tym spojrzeniem" to redukuje mnie do dwóch gruczołów i jednego wejścia do kanału.
Gdzie tu miejsce na ciekawą osobowość?
Może jednak była to myśl zbyt pochopna, bo chociaż sposób w jaki mężczyźni myślą o seksie, jest zupełnie poza moimi zdolnościami pojmowania, to jednak jest coś, co powoduje, że wszystkie te dziwactwa idą w niepamięć.
Pełne uwielbienia spojrzenie, nawet jeśli tu mam za mało, tam za dużo, a tam to w ogóle coś mi wyskoczyło.
Chyba tylko dzięki niemu, my kobiety nie popadamy w zupełny obłęd w dążeniu do doskonałości naszych ciał.
Potraficie ukochać nasze wady jak nikt inny.
Zatem...kochajcie nas.
Takimi jakie jesteśmy.

3 komentarze:

  1. Ostatnie 3 linijki to święte słowa, winny być wbite do łebka !

    OdpowiedzUsuń
  2. Cholerka..

    Jak spojrzałem na wpis, to już myślałem że coś o mnie. A tu takie rozczarowanie *wzdycha* widać mało się starałem.

    Dobrze, że się wam udał wieczorek ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zielu ale wpis ma datę SPRZED zlotu, zatem nie wszystko jeszcze stracone Ty Casanovo jeden. :)

    OdpowiedzUsuń