Czasem są takie dni, kiedy nic nie wychodzi jak powinno.
A to telefon nie szumi rano oznajmiając nadejście SMS'a.
A to właśnie szumi telefon ale przynosi nie te wieści i nie od tej osoby co trzeba.
A to po przesunięciu jeden szafki odsłaniają się kropki pleśni, które trzeba potraktować bardzo śmierdzącym płynem.
A to przy próbie ruszenia drugiej szafki leci ona do przodu i uszkadzają się jej drzwiczki.
A to odsłaniają się kolejne kropki pleśni i znowu śmierdzi.
Chyba rozbolało mnie głowa z tego wszystkiego.
Dobrze, że chociaż po przesunięciu łóżka nie było żadnych niespodzianek.
Biurko jest już pod oknem.
Plakaty znowu na ścianie.
W bolącej głowie pustka.
Jutro będzie lepiej.
Musi być.
Chyba wreszcie jutro zarezerwuję tę knajpę.
Może też jutro skrystalizuje się pomysł na album-niespodziankę.
Może powrócą pomysły na notatnik, przecież tyle nowych piosenek.
Może jednak ktoś się zdecyduje jechać ze mną do Warszawy.
Może wreszcie wszystko zacznie iść jak z płatka.
Oby!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zjedz czekoladę. To pomaga ;)
OdpowiedzUsuńNa szczęście podły nastrój ustąpił. Knajpa zarezerwowana, księga pamiątkowa się robi, pomysłów może na notatnik jeszcze brak, ale będą :)
OdpowiedzUsuńDzięki za troskę.