Setki rowerów w Świeradowie Zdroju.
A tak konkretnie to coś trochę ponad dziewięć setek.
Ruszył Bike Maraton.
Stoję na stracie i ciekawsko zerkam.
Te opalone, ładnie zbudowane łydki, w zależności od stopnia poświęcenia się dyscyplinie, ogolone bądź nie.
I ten... unoszący się wszędzie zapach kamfory.
Maści na obolałe mięśnie lub stawy już poszły w użycie.
Spoglądam na rowery i jestem zaskoczona ilością sztywnych rowerów (a także ilością hamulców typu V-Brake).
Cóż, na pewno są one lżejsze i szybsze niż fulle, ale komfort jazdy gdzie?
Chyba że tylko amatorzy patrzą na taki szczegół jak komfort jazdy.
Trzy trasy, mini (ok. 25km), mega (ok.50km) i giga (ok. 80km).
Kilometry nie są tak przerażające jak... podjazd pod górę.
Na czas? W tempie? Pod górę?!
Nie,chyba wciąż za chuda w uszach na to jestem.
Choć...
Jeśli nie spróbuję to się nigdy nie dowiem.
Następna odsłona Bike Maratonu w Poznaniu.
sobota, 2 sierpnia 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
...czeka aż podasz jaki wynik uzyskałaś i na którym dystansie ;)
OdpowiedzUsuńNa początek to byłby zapewne dystans mini a czas...hm..byle bym to ukończyła. :)
OdpowiedzUsuń