Co to za zapach?
Dziwne, to nie jest zapach z działek...
I jest taki... organiczny.
Wącham torbę, która stoi nieopodal.
Może czegoś nie wypakowałam i właśnie to coś próbuje wydostać się na wolność?
Torba jest pusta.
Mija dzień i drugi a smród wciąż jest.
Baterie się wylały? Spaliło się coś?
Nie.
Latarka w rękę i nos przy meblach.
Ojjj...
Kijkiem, spomiędzy mebli wyciągam truchło myszy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ten opis jest dosyć spokojny...za spokojny. Cenzurowany czy naprawdę masz stalowe nerwy? :> W końcu nie na codzień znajduje się zwłoki w domu.
OdpowiedzUsuńTytuł jak z Gońca :P
OdpowiedzUsuńBardziej pobudza wyobraźnię niż sam wpis :P
Akurat zwłoki myszy znajdowałam dość często, ale raczej przytrzaśnięte łapką. Nigdy jeszcze żadna nie zaklinowała mi się między meblami. Ale i tak najbardziej zastanawia mnie skąd ona się wzięła, bo po ostatnim remoncie w łazience wszelkie dziury zostały zaklejone... Mysz-akrobatka co mi wlazła oknem a potem głupio zginęła między meblami? Ot chichot losu.
OdpowiedzUsuń