czwartek, 12 czerwca 2008

17

17 maja miałam absolutorium, symboliczne zakończenie studiów.
17 czerwca będę się bronić i koniec tej pięcioletniej przygody będzie jeszcze bardziej namacalny.
Ale nie chcę popaść w wspominkowy ton, zatem daruję sobie przemyślenia z rodzaju "jak to szybko zeszło" itd.

Jutro idę zarejestrować swoją pracę magisterską.
Napisanie jej to bułka z masłem w porównaniu z ilością rzeczy, które potem trzeba załatwiać.

Obiegówka.
Skoro o pewnych bibliotekach pierwszy raz słyszę, to raczej pewnik, że nic stamtąd nie mam.
Ale pieczątka być musi.
Jakie to szczęście, że większość miejsc, które musiałam odwiedzić, jest blisko siebie.

Zdjęcie.
Kiedy u fryzjera byłam miesiąc temu to nie ma szans, żeby obiektyw tego nie wyłapał.
Ale z drugiej strony zawsze byłam trochę taka bardziej roztrzepana, zatem chociaż nikt nie będzie miał wątpliwości czy to rzeczywiście ja.
I jak ładnie się uśmiecham!

Oświadczenie.
Dokument, który stwierdza, że to ja i tylko ja jestem autorką swojej pracy. Wydrukować, wypełnić, dołączyć, zeskanować i dołączyć do wersji elektronicznej.
Że niby ktoś miałby skrupuły przed dokonaniem plagiatu widząc, że musi takie oświadczenie wypełnić?
Wolne żarty.

Opłaty.
Dyplom kosztuje i tyle.
Ciekawe po ile stoi na Bema...?

Podpisy.
Nieśmiertelne autografy w indeksie.
Kiedy nastaną czasy, że student z chwilą otrzymania oceny ma od razu odpowiedni zapis na swoim chipie, będą końcem pewnej, wyjątkowo zabieganej epoki. Skończą się kolejki na dyżurach (co oznacza, że niektórzy wykładowcy już nigdy nie zobaczą studentów poza zajęciami) i nerwowe pytania "A kiedy Panią/Pana można zastać...?". Już się cieszę szczęściem innych.

Załatwianie tych wszystkich formalności zajęło mi blisko tydzień. Ale ma to swoją zaletę. Nie miałam czasu denerwować się obroną.
Zacznę dopiero teraz, choć, teoretycznie, wiem co mnie czeka.
I choć każdy powtarza, że to tylko formalność (i sama staram się w to wierzyć) to jednak budzę się wcześnie rano, dziwnie zestresowana.
Chyba, że to nerwy przed ustnym włoskim...?

4 komentarze:

  1. I jak poszła obrona? ;) Xunuś pozdrawia

    OdpowiedzUsuń
  2. Obronila, mamy na forum Magister crazy_witch ;]

    OdpowiedzUsuń
  3. No to szacuneczek Pani Magister :P

    A co do walizek i Mediolanu - zapraszam zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. O rany, widzę, że dorobiłam się moderatora na swoim blogu.:)

    Tak Xunuś, oficjalnie jestem już magistrem, ale tytuł podam za miesiąc jak wydadzą mi dyplom, bo nazwa okrutnie długa.

    Dzięki wszystkim za zainteresowanie i gratulacje!

    PS. Xune, przyślij mi kartkę z Milano, najlepiej z dołączonym do niej Włochem, moja umiejętność mówienia w tym jakże pięknym języku wymaga jeszcze szlifów. :)

    OdpowiedzUsuń