poniedziałek, 14 kwietnia 2008

Ciepło!

Jak ja lubię gdy się robi ciepło!
Tylu fajnych chłopaków się nagle pojawia na ulicach!
Stylowo ubrani, ze świetnymi fryzurami (o modnych okularach nawet nie wspominam...), nic tylko głowa mi lata we wszystkie strony.
Ale chłopaki na chodnikach to jedno, ale ci na ulicach, a dokładnie na motocyklach. Ten huk, ta prędkość i TE maszyny!

Szkoda, że od jutra znowu zimno i mokro.

Rozgrzewać się chyba będę myślą o następnej rundzie w Chinach. Portugalia nie wypadła najgorzej, choć Vale zdecydowanie przegiął z miękkością opony. To, że ukończył trzeci to jednak bardziej fart. W każdym razie punkty są, podium jest, nie jest źle.
Moja "prezentacja" (a raczej odczytanie parunastu zdań) na włoski o nim i motocyklach z klasy motogp też nie wypadła źle. Mimo wybitnie technicznego języka ("otwarcie zaworów przepustnicy" chociażby) dało rade. Jednak wypisanie "słów z gwiazdką" na początku i wolne czytanie zdań zdało rezultat.
Teraz przede mną kolejne wyzwanie, o czym mam napisać ciut dłuższą wypowiedź pisemną w tymże dźwięcznym języku? Valentemu już bym odpuściła, zatem muszę poszukać tematu zastępczego.

A propos wszelkich tematów...rozdział trzeci uważam oficjalnie za zakończony, tym samym jestem bliżej końca niż dalej.

2 komentarze:

  1. Ciao:) zaczne tak troche z włoska- a co tam, jak szaleć to szaleć:) normalnie uśmaiłam się do łez po przeczytaniu Twoich zapisek ( gratuluje leekości pióra,), natrafiłam na ten blogger podczas totalnej doliny i w mgnieniu oka mój nastrój poprawił sie o 180 stopni...ok, ale przejde do sedna: po piewsze ja równiez mam słabość do Moto GP- zaczełam je śledziś jeszcze kiedy VR jezdził w 125 na Aprilli, a relacje były w Canal+( takie luksusy jak cyfra nie istniały:), chłopacy w szkole nie mogli mnie ścierpieć w poniedziałek po kolejnych wyścigach bo zawsze miałam cios do wtrącenia podaczas ich dysputy- a wiesz jak jest moto w każdym wydaniu to dmena facetów , a ja ciągle sie wrtacałam- hi, hi( miałam po 10 latach spotkanie liceum i chłoposzki mi to wypominiały- tak, tak, stara baba już jestem!)Chciałam jescze zaczepić temat siatkówki- bo to taki mój mały "konik"- żyje w transie turniejowym , niestety pracować trzeba więc śledze wszysto w tv- oczywiście nadzieram pyska , pokrzykuje , komentuje wszysto na bieżąco ze znajomymi- najczęsciej telefonicznie..., hallo dziewczęta, mam jednak zapytanie dlaczego na obiekty westchnień wybrałysćie: a- Grześka Szymańskiego- fakt plecy ma super umnięśnione, alle...
    b- Kadziu- dla mnie to taki lekki fochmen_- prenumeruje " Świat Siatkówki", i jego wywiady pozostawiają wiele do życzenia, ale wiem jak to jest " miłosć nie wybiera wibierz frajera"..( matko, mam nadzieje że nie dostane od Was ciężkim obłuche po głowie za to co tutaj wypisuje:(). Z koleji tak jak Wy uważam że Michał Bąkiewicz to niezłe ciacho- i chyba jako jeden z nielicznych w naszej kadrze nie ma żony:))), ja jestem taka rocznikowo zbliżona do Sebastiana Śiwderskiegi i Dawida Murka- i to są tacy moi ulubieńcy na siatkarsjkim parkiecie, do nich dorzucę jeszcze 2 Michałów- Winiarskiego i Bączkiewicza:)
    ok, kończej już w moimi bzdurkami, czekam z utęsknieniem na kolejne zapiski..
    P.S. Anka- dlaczego nie zagaiłaś do tego góscia od Rossiego spotkanego na poznańskim przystanku- licze na to zę jeszcze na siebie wpadniecie:)

    M.

    OdpowiedzUsuń
  2. O rany dzięki za pochwały, cieszę się, że nawet na odległość potrafię poprawić humor. :)

    Oglądałaś Valego jak był jeszcze w 125? No łaaadnie, ile lat to więcej zachwytu nad tym chłopakiem! Ja zaczęłam od roku 2000, jak już dosiadał kanarkowej Hondy.

    Dlaczego Grzegorz? Cóż, bo to ekshibicjonista a ja mam słabość do tych co dobrze czują się w swojej skórze i to okazują. A Kadziu? No bo złych i wrednych chłopaków zawsze się lubi. Ale to i tak nie zmienia faktu, że najbardziej oczęta na meczach siatkarskich wypatruję jednak za Bąkiewiczem! :)

    PS. Chwilę razem porozmawialiśmy a jasne!(w sensie ja i tajemniczy fan VR) Teraz też sobie powtarzam, że trzeba było od razu wyciągnąć od niego numer telefonu tudzież inny namiar, ale wtedy...jakoś o tym nie pomyślałam (ot wzięta przez zaskoczenie...). Ale jak zadzwonił jego telefon i powiedział, że już jedzie, nie wiem czemu pomyślałam, że to pewnie jego dziewczyna i tak jakoś...ech, może za rok znowu na niego jednak wpadnę, to wtedy na pewno będę bardziej rozmowna. Przygotuję się na to ot co! :)
    W każdym razie grazie mille!, a co! :)

    OdpowiedzUsuń