poniedziałek, 10 marca 2008

8 marca

Bardzo lubię 8 marca. Skoro to marzec, to już prawie wiosna no i jest szansa na kwiatka!
A jeszcze tego dnia były półfinały Pucharu Polski w siatkówce męskiej w Hali Arena.
Ja się na siatkówce dalej, nic a nic, nie znam, ale lubię popatrzeć na siatkarzy, ot swoiście pojęte piękno gry.

Michał Bąkiewicz.

To nazwisko cały dzień pulsowało mi w głowie. Były zawodnik AZS Olsztyn obecnie w Skrze Bełchatów. Nie będę się rozpisywać na temat tego transferu, bo jak zaznaczyłam, ja się na tym nie znam.
W każdym razie na mecz poszłam wraz z grupką znajomych.

Miejsca obok boiska to coś cudownego.
A jeszcze cudowniejsze jest to, że Arena nie ma innych pomieszczeń, gdzie zawodnicy mogliby się rozgrzewać i muszą robić to na płycie boiska.
Nie sądziłam tylko, że wywoła to u mnie taki dygot rąk.
I co z tego, że spośród tych piszczących ja byłam najstarsza?
Nie wyszalałam się mając lat naście, to dopadło mnie teraz. Niech to będzie przestrogą dla innych, szalejcie za młodu, bo jak Was potem zew dopadnie, tak z dekadę później, to może to się różnie skończyć.

Nie wiem jak przebiegał mecz Skry i Jastrzębskiego. Miałam ciekawszy obiekt do oglądania.
Jaka szkoda, że on tak rzadko był na boisku.
Jaka szkoda, że odpadli.
Jaka szkoda, że wyszedł nabuzowany jak jasna cholera i tylko przemknął do autokaru.
A ja tak chciałam zrobić sobie z nim zdjęcie!

No nic, kogo złapałyśmy, to złapałyśmy, pora wrócić na mecz Olsztyn kontra Częstochowa.
Jestem w połowie Warmianką, zatem ciałem, sercem i duszą byłam za Olsztynem i jakże mi przykro było patrzeć na tę ich sromotną porażkę.
Szkoda, wielka szkoda.
Ale na tarcie łez, mam prawie-zdjęcie z Grzegorzem Szymańskim!
W zeszłym roku zlekceważył nasze prośby całkiem-całkowicie, to chociaż zrehabilitował się w tym roku.
Hm.
Bąku był bardzo miły w zeszłym roku (ale miałam pecha i nie załapałam się na wspólną fotografię), teraz uciekł...może jak przyjadą w lipcu (bo ja, mimo wszystko, wierzę, że on jednak w lipcu będzie) to wreszcie się uda?
Do trzech razy sztuka prawda?

PS. Tego dnia dostałam pierwszy bukiet z prawdziwego zdarzenia, który nie byłby od moich Rodziców, albo nie byłby prezentem urodzinowym. Jakie to jest cholernie miłe uczucie dostać takie ładne kwiaty!
Mogłabym tak codziennie!

2 komentarze:

  1. Przykro mi na codzienną dostawę mnie nie stać :D ale o 8 marca spróbuję pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po dłuższym zastanowieniu, doszłam do wniosku, że gdybym codziennie dostawała kwiaty to by mnie to strasznie rozpieściło. Ale na 8. marca, imieniny tudzież urodziny polecam się! :)

    OdpowiedzUsuń