Jestem w takim szoku, że jeszcze ręce mi się trzęsą.
Valentino Rossi, startujący dziś do wyścigu w Holandii, z 11 miejsca, wygrał!
Przebijał się powoli, pozycja za pozycją ("król startów" przesunął się tylko o jedno miejsce po starcie) aż wreszcie, po dzikiej pogoni dopadł Stonera. Jechał za nim z 10 okrążeń zanim zdecydował się na TEN atak. A gdy go już dokonał, uciekał przez trzy ostatnie okrążenia.
Gdy przekraczał linię mety, cieszył się jak dziecko.
A ja wycierałam łzy wzruszenia, ledwo wierząc w to co widzę.
Za Stonerem na metę wpadł, dawno nie widywany tak wysoko Nicky Hayden - najwyraźniej regulacja kontroli trakcji naprawdę przynosi wymierne wyniki.
Stoner wciąż ma 21 punktów przewagi nad Rossim, ale jeszcze połowa sezonu przede mną.
Nicky, przesunął się o oczko w klasyfikacji (10 miejsce) i ma tyle samo punktów co Loris.
Na starcie nie pojawił się Toni Elias - miał wypadek w czasie pierwszych kwalifikacji i paskudnie złamał nogę. Lekarze twierdzą, że czeka go nawet 3-miesięczna przerwa.
W klasie 250cc nie działo się zbyt wiele - Jorge odjechał, najpierw gonił za nim Andrea, ale Włoch słabł i jego miejsce zajął Alex. Wreszcie Andreę dopadł jeszcze Alvaro i zepchnął Dovizioso z podium. Tym samym Andrea zrównał się ilością punktów z Alexem.
Cała czwórka strasznie rozjechała się i wyścig był raczej mało ekscytujący.
Za to w 125cc było znacznie ciekawiej. Wszak, że jak Mattia wysforował się do przodu to już żadna siła (nawet wyższa) nie była w stanie go zatrzymać i Włoch wygrał swój drugi wyścig. Był goniony przez dość pokaźną grupę, ale na podium załapali się tylko Faubel i Talmasci, obaj z Bancaja Aprilia. Pasini jest teraz na 7 pozycji i ma dość sporą stratę punktową do Simone Corsi. Ale jeśli dalej będzie pokazywał taką formę, to kto wie...może jeszcze doskoczy do ścisłej czołówki?
Nie mogę się już doczekać tego, co będzie się działo w Niemczech, 15 lipca.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz