sobota, 5 maja 2007

Przed GP Chin

Co za kwalifikacje!
Rekord toru w Chinach poprawiony o pawie 0.6 sekundy. I dokonano tego na motocyklu o mniejszej pojemności i dość średniej prędkości maksymalnej (właściwie to chyba tylko składaki w postaci KR 212V są wolniejsze).
Valentino Rossi szaleje w Szanghaju.
Nie wiem, jak tego dokonał, on sam też tego nie wie. Jedno jest pewne - wszyscy na torze przecierali oczy ze zdumienia i sprawdzali czy aby monitory nie nawaliły. Bo takie kółko nie zdarza się często.
Ale ja i tak się boję o jutro.
Kwalifikacje kwalifikacjami, ale Vale dalej ma mniej o jakieś 15km/h na prostej niż Casey. A proste są dwie i to jeszcze długie. Nie chcę żeby powtórzył się scenariusz z Kataru, gdzie Vale na prostej wyglądał jakby jechał na rowerku.
Wiadomo, że Yamaha nowych części w Chinach nie da, na te można dopiero liczyć we Francji albo we Włoszech. Jedyna nadzieja w deszczu - jak mokro to nikt nie odkręca i prędkości maksymalne przestają się liczyć...ale wtedy wszystkie ustawienia diabli biorą...
Ech... Valenty, pojedź dobrze jutro. Proszę.

W niższych klasach bez zmian - Lorenzo i Pasini na czele.
Lorenzo, chyba zapatrzył się na Rossiego, bo jego czas też był z tych co to dają innym dużo do myślenia. Może i za nim nie przepadam, ale muszę mu oddać, że jeździ naprawdę z polotem.
Może Pasini wreszcie dojedzie do mety? I może pomyśli o tym, by ponownie zapuścić włosy? Bo w nowej "fryzurze" nijak mu do twarzy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz