piątek, 27 kwietnia 2007

"Wizje Alternatywne"

Już wiem, że nie zostanę pisarką.
Jeszcze parę dni temu, miałam czasem taką fantazję, że kiedyś moja pisanina zostanie wydana, okaże się wielkim hitem i będę sławna, rozchwytywana i rzecz jasna, bogata.
Ale po tym jak zaczęłam czytać "Wizje Alternatywne", zbiór opowiadań polskich autorów, już wiem, że to mrzonki totalne.
Właściwie to wiedziałam to chyba z każdą kolejną przeczytana książka, ale potrzebowałam takiego, przysłowiowego "gwoździa do trumny". I go znalazłam.
Odkryłam, że największą moją słabością jest narracja (pomijając takie "szczegóły" jak brak nośnych pomysłów na fabułę). Autorzy z tego tomiku, nawet jeśli opisują coś nieistotnego, ot taki "wypełniacz fabuły", robią to tak sprawnie, pięknie i z polotem, że właściwie ciężko zauważyć, że czyta się o niczym.
Też bym tak chciała.
Na razie ćwiczę się w krótkich formach. Tracę cierpliwość i zapał przy czymś dłuższym. Jak dziecko z ADHD - muszę zawsze wszystko szybko kończyć bo inaczej nie skończę wcale. Czy muszę dodawać, że rezultat okazuje sie najczęściej dość mierny? Tak też sądziłam...
Ostatnio odnalazłam parę rzeczy, które stworzyłam jakiś czas temu - wstyd i sromota. Narracja kulejąca, dialogi drętwe. Opisy? Lepiej zmilczę. Niektóre pomysły może nawet całkiem fajnie, niestety wykonanie tak słabe, że wstyd. Jednak pisanie wypracowań szkolnych a opowiadań to dwie różne rzeczy i jeśli ktoś te pierwsze tworzył nawet znośne, nie znaczy, że te drugie też będą dobre.
Nie wiem czy ta zależność działa w drugą stronę.
Jak już naprawdę mam zapędy masochistyczne, to umieszczę czasem jakąś rzecz na serwisach fan-fikowych. Fajne miejsce - wszyscy umieszczają, bo chcą być czytani, tylko brakuje ochotników, którzy by to czytali... A przynajmniej takie wrażenie odnoszę. Czasem, jak mam nastrój to zmieniam się w Czepialskiego Krytyka i czytam. Nie czepiam się z czystej złośliwości, po to by dobić, robię to w dobrej wierze, żeby pisali lepiej. Nie wiem czy autorzy biorą sobie moje komentarze do serca. Nie wiem czy je w ogóle czytają.
Może też stwierdzili, jak ja, że ich flirt z pisaniem skończony i nie mają ochoty wracać do swoich prac?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz