Smutno mi się ostatnio zrobiło.
A wszystko przez chamstwo. I to w miejscach, gdzie przecież powinny rządzić tylko pozytywne, sportowe emocje.
Najpierw mecz Jastrzębskiego Węgla i Mostostalu. Mecz zawzięty, piękny, emocjonujący. A po meczu - wzajemne pretensje i latające butelki. Siatkówkę oglądam od miesiąca, jestem świeżą fanką, nie znam wszystkich niuansów, ale gdy kibice cały czas obrażają zawodnika, to nie dziwię się, że puszczają mu nerwy. Ktoś powie, że to przecież profesjonalista, że bierze pieniądze za grę. No właśnie - bierze pieniądze za grę, a nie za znoszenie obelg.
Szkoda.
Szkoda, że rzeczy kojarzone tylko z chuligańskimi wybrykami pseudo-kibiców piłki nożnej przenoszą się na hale i fora internetowe. Każda informacja o meczu była komentowana z taką ilością jadu i nienawiści, że aż trudno mi było uwierzyć w to co czytam. Ale nie tylko Szymańskiemu i Kadziewiczowi się dostaje, dostaje się też naszemu rodzynkowi w F1. Nie miał najszczęśliwszych startów ostatni, fakt, ale czy to naprawdę powód do ostrych i mało sympatycznych komentarzy?
Smutno też mi się zrobiło, gdy przeczytałam o przykrym incydencie do jakiego doszło podczas zawodów żużlowych w Zielonej Górze.
Szkoda mi tylko tych prawdziwych kibiców, którzy przychodzą po to by oglądać sportowe widowisko a nie dla zadym.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz