czwartek, 5 kwietnia 2007

Filmy

"Labirynt Fauna"
Recenzje, plakaty i nagrody, jakie ten film dostał, były dla mnie wystarczającą zachętą, by go zobaczyć. Choć miałam szczere obawy, że mogę nie zrozumieć, co tak właściwie oglądam... Na szczęście, tak się nie stało.
"Labirynt Fauna" jest baśnią, ale nie znaczy to, że jest dla dzieci! O nie! Stanowczo nie jest to film dla najmłodszych, właściwie, gdyby ktoś kazał mi określić gatunek, stwierdziłabym, że to dramat wojenny. Albo coś koło tego. W filmie nie brakuje dosadnych, brutalnych scen, na szczęście, są one jedynie, jako swoisty dodatek, to nie one tworzą oś filmu.
A o czym jest film? O potędze wyobraźni? O ucieczce w świat fantazji, gdy w realnym świecie, dzieją się straszne rzeczy?

Może.

Reżyser sprawnie myli tropy. Gdy już mi się wydawało, że rozgryzłam o co w tym wszystkim chodzi, pojawia się coś, co burzy moją pewność. I tak w kółko.
I właściwie tylko tyle mogę powiedzieć, by nie zdradzić za dużo tym, którzy filmu jeszcze nie widzieli. Generalnie - warto go zobaczyć.
Na końcu tego postu, powrócę jeszcze na chwilę do tej kwestii, jednak Ci, którzy "Labiryntu..." nie widzieli, niech nie czytają - nie chcę Wam psuć zabawy.

"300"
Ten film to jedno wielkie przegięcie. Mieszkańcy Sparty - piękni jak marzenie, Persowie - ohydne, wstrętne kreatury, przemowy pełne patosu, no i Kserkses wielki niczym góra.
Słowem, dostałam to czego się spodziewałam i co dostać chciałam!
Ten film nie jest przecież próbą rekonstrukcji bitwy pod Termopilami, tylko adaptacją komiksu. A w komiksach przegięcia się zdarzają - "Sin City" przecież też nie było od nich wolne. Są bohaterowie - piękni i dzielni, są zdrajcy - odrażający i podli, no i patos, wylewający się z każdego centymetra ekranu. Ale to też przecież jeszcze mieści się w konwencji komiksu.
"300" to kawał dobrego kina - nie jest to może produkcja wybitna, ale jest to film dobry, porządnie zrobiony i dostarczający naprawdę przedniej zabawy o ile człowiek jest przygotowany na to co ma zobaczyć. No i Drogie Panie... ci wspaniali mężczyźni... Naprawdę brakowało mi opcji "pauza", by wzrok nacieszyć, bo trenowali panowie sporo przed zdjęciami i to widać!


At teraz wracam do "Labiryntu Fauna". I jeśli Szanowny Czytelniku nie widziałeś tego filmu, to nie czytaj dalej.

Dlaczego ten film nie daje mi spokoju? Bo cały czas zastanawiam sie, czy ten fantastyczny świat aby na pewno jest taki fantastyczny - labirynt istniał, zejście w jego centrum też. I jeszcze jedna sprawa - nawet, jeśli ten magiczny świat istniał... to chyba nie był on taki miły i sympatyczny jakim chciała go widzieć bohaterka. Spokoju nie daje mi rzeźba z monumentu - Faun, dziewczynka i dziecko. Czy ono nie miało rogów?! No dobra, mogło mieć rogi, bo to syn samego "diabła" Vidala, albo... Fauna?
Muszę go jeszcze raz obejrzeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz